Nietypowa sytuacja miała miejsce w okolicach miejscowości Teodorowo na trasie Ostrołęka–Łomża. Automatyczne zgłoszenie o możliwym wypadku drogowym, przesłane przez system alarmowy iPhone'a, uruchomiło działania służb ratunkowych. Na miejsce natychmiast ruszyły jednostki strażackie, gotowe udzielić pomocy ofiarom zdarzenia.
Zgłoszenie, które wpłynęło do centrum powiadamiania ratunkowego, sugerowało, że mogło dojść do poważnego wypadku. System wbudowany w iPhone’a wykrył gwałtowne wstrząsy, które mogły świadczyć o kolizji drogowej. Zgodnie z procedurą, telefon automatycznie wysłał sygnał SOS, informując odpowiednie służby o lokalizacji potencjalnego zagrożenia.
Na miejscu ratownicy dokładnie przeszukali teren, jednak nie znaleziono żadnych śladów wypadku, ani osób potrzebujących pomocy. Zamiast tego natrafili na mężczyznę, który zgubił telefon. Jak się okazało, upadek urządzenia spowodował uruchomienie funkcji alarmowej.
Po ustaleniu okoliczności zdarzenia uznano je za fałszywy alarm. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a sytuacja pokazała, jak zaawansowane systemy w smartfonach mogą zarówno pomagać w sytuacjach zagrożenia, jak i... nieco zaskoczyć służby ratunkowe.