W historii Ostrołęki z okresu II wojny światowej zapisało się wiele mrocznych kart, ale jedną z najmroczniejszych jest działalność Wilhelma Bogera - pierwszego szefa lokalnej placówki Gestapo, który później zyskał ponurą sławę jako jeden z najokrutniejszych oprawców obozu koncentracyjnego Auschwitz.
Wyjątkowo okrutny niemiecki zbrodniarz
Kiedy 3 stycznia 1940 roku, na mocy zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych, w Ostrołęce powstała filia Gestapo rejencji ciechanowskiej, jej kierownictwo powierzono właśnie Bogerowi. Siedziba mieściła się przy ówczesnej Ribbentrop Straße 66 (obecna ulica 11 Listopada). Jeszcze w 1940 roku dołączył do 2. jednostki rezerwowej SS z siedzibą w Dreźnie, skąd został wysłany na front i ranny w 1942 roku. Dziewięć miesięcy później został przeniesiony do Auschwitz.
Właśnie 1 grudnia 1942 roku Boger otrzymał skierowanie do Auschwitz, gdzie szybko awansował na stanowisko zastępcy szefa Wydziału Politycznego Gestapo, Maxa Grabnera. W obozie zasłynął z wyjątkowego okrucieństwa, które przyniosło mu złowieszczy przydomek "Krzycząca Śmierć" - zarówno ze względu na nieustanny krzyk podczas torturowania ofiar, jak i sadystyczne metody przesłuchań.
To właśnie Boger był wynalazcą osławionego narzędzia tortur znanego jako "huśtawka Bogera", wykorzystywanego do wymuszania zeznań na więźniach. Należał do głównych wykonawców egzekucji przy Czarnej Ścianie obok bloku 11, brał również udział w masowym mordowaniu Żydów w komorach gazowych Brzezinki oraz w zabijaniu jeńców radzieckich.
Symbol terroru i przemocy
Boger został zatrzymany przez amerykańską żandarmerię wojskową 19 czerwca 1945 r. w Ludwigsburgu, gdzie mieszkali jego rodzice. Miał zostać wydany Polsce na rozprawę, ale udało mu się uciec z aresztu w listopadzie 1946 r. Od 1948 r. do połowy 1949 r. pracował jako parobek. Następnie mieszkał z rodziną pod swoim prawdziwym nazwiskiem w Hemmingen koło Leonbergu. Znalazł pracę jako nadzorca dostaw w Heinkelwerke, fabryce samolotów w swoim rodzinnym mieście Stuttgart-Zuffenhausen, gdzie został zatrzymany w październiku 1958 r. w wieku 51 lat. Do tej pory prowadził raczej wycofane życie; gdy znajomi lub sąsiedzi pytali go o jego działalność w Auschwitz, odpowiadał, że "nie zrobił nic godnego żalu".
W procesie zeznawali świadkowie, w tym jeden, który zeznawał o makabrycznym morderstwie małego dziecka dokonanym przez Bogera: „5-letnie dziecko, trzymając jabłko w rękach, wyskoczyło z ciężarówki wypełnionej innymi chłopcami i dziewczynkami w drodze do komory gazowej” — powiedział świadek. „Boger złapał płaczącego chłopca za stopy i rzucił nim o najbliższą ścianę”. Świadek zeznał, że zmuszono go do czyszczenia ściany, a Boger zjadł jabłko później, gdy przesłuchiwał innego więźnia.
W swoim ostatnim oświadczeniu przed sądem Boger zbagatelizował swoją osobistą winę. Twierdził, że nie bił więźniów na śmierć, a jedynie wykonywał rozkazy. Podobnie jak inni oskarżeni, nie okazywał żalu. Sąd uznał go winnym bezpośredniego zamordowania 144 osób, współudziału w kolejnych 10 morderstwach oraz pomocnictwa w zabójstwie około 1000 ludzi. Wyrok - dożywocie oraz utrata praw obywatelskich. Wilhelm Boger zmarł w szpitalu więziennym w 1977 roku, mając 71 lat.
Wnuczka Bogera już w 2011 r. opowiadała, że dowiedziała się prawdy o swoim dziadku dopiero na studiach. Podkreśliła, że trudno jej było pogodzić się z faktem, że człowiek, który zabił małego chłopca i zjadł jego jabłko, umieścił jej zdjęcie jako małej dziewczynki na ścianie swojej celi więziennej.
Historia Wilhelma Bogera stanowi ponure przypomnienie o zbrodniach popełnionych podczas niemieckiej okupacji, zarówno na terenie Ostrołęki, jak i w obozach zagłady. Jego postać symbolizuje system terroru i przemocy, który dotknął miliony niewinnych ofiar podczas II wojny światowej.