"Według Sądu Okręgowego w Ostrołęce, rodzina to także związki jednopłciowe, a dziecko może byc indoktrynowane demoralizującymi standardami WHO" - pisze Nasz Dziennik. Decyzja ostrołęckiego sądu odbiła się szerokim echem w krajowych mediach.
W ostrołęckim sądzie zapadł wyrok w głośnej sprawie "samorząd kontra Atlas Nienawiści". Powiat przasnyski pozwał aktywistów, którzy założyli "Atlas", domagając się m.in. przeprosin za umieszczenie w nim tego powiatu. Pozew został oddalony. Spore emocje wzbudziło uzasadnienie wygłoszone w sali rozpraw.
Jak informował portal oko.press, sąd wskazywał m.in. na statystyki dotyczące przemocy wobec osób LGBT w Polsce. - Na koniec sędzia zwróciła też uwagę, że uchwała o Samorządowej Karcie Praw Rodziny zawęża definicję rodziny do małżeństwa kobiety i mężczyzny, a także ich dzieci - pisał serwis oko.press.
Sąd mógł poprzestać na temacie wolności słowa, ale poszedł dalej. Nie tylko powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ale powiedział wprost, że rodzina to nie tylko małżeństwo kobiety i mężczyzny wychowujące dzieci. Ale także matka wychowująca dziecko z partnerką lub mężczyzna wychowujący dziecko z partnerem
- mówił Kuba Gawron, jeden z pozwanych twórców Atlasu Nienawiści, cytowany przez oko.press.
Pozwani są oczywiście zadowoleni z oddalenia pozwu. Druga strona - jak to bywa w sądowych sprawach - zadowolona nie jest.
- Będziemy oczywiście się odwoływać od tego wyroku, ponieważ nie chodziło nam o to, żeby sąd wypowiadał się o swoich poglądach na temat LGBT i rodziny, tylko o to, żeby wypowiedział się na temat tego, czy z zapisów naszej Karty wynika, że jesteśmy nienawistni - mówi starosta przasnyski Krzysztof Bieńkowski, cytowany przez "Nasz Dziennik". W jego ocenie, w karcie nie ma żadnych treści dyskryminacyjnych.
W artykule wypowiadają się także dr Marcin Romanowski, który uważa, że "coraz częściej sędziowie zmieniają się w polityków w togach", jak również mecenas Paweł Szafraniec, reprezentujący Powiat Przasnyski przed sądem - on z kolei twierdzi, że do rozstrzygnięcia doszło w oparciu o "ideologiczny światopogląd".