Ulica Żeromskiego 43 w Ostrołęce to adres, który dla wielu mieszkańców miasta wiąże się z niezapomnianymi wspomnieniami. To właśnie tutaj, w latach 90., mieścił się kultowy klub "Biały Koń", który był miejscem spotkań młodzieży i epicentrum lokalnej sceny muzycznej. Później była tu "Baza", którą spotkał kiepski finał.
Choć nazwa się zmieniła, atmosfera pozostała podobna: to wciąż było miejsce spotkań, muzyki na żywo i dobrej zabawy. Ale w lutym 2004 roku doszło do serii tragicznych wydarzeń, które na zawsze odmieniły losy "Bazy". Na początku miesiąca w klubie doszło do awantury z udziałem zamaskowanych osób. To było jak złowieszczy znak, który zwiastował nadchodzącą tragedię.
Niestety, najgorsze miało dopiero nadejść. W nocy z 20 na 21 lutego 2004 roku wybuchł pożar, który doszczętnie strawił budynek klubu. Mimo szybkiej interwencji straży pożarnej, "Bazy" nie udało się uratować. Płomienie pochłonęły nie tylko budynek, ale także lata historii, wspomnień i marzeń związanych z tym miejscem. Pożar "Bazy" był ogromnym ciosem dla mieszkańców Ostrołęki, zwłaszcza dla młodego pokolenia, które uważało to miejsce za swoje. Zniknęło nie tylko miejsce spotkań, ale także ważny punkt na kulturalnej mapie miasta.
Dziś, po latach, wspomnienia o "Bazy" wciąż są żywe. Dla wielu osób to był nie tylko klub, ale także kawałek młodości, miejsce, gdzie poznawali nowych ludzi i doświadczali pierwszych emocji związanych z muzyką (i nie tylko).
Jak zakończyła się historia "Bazy"? Właśnie tak, jak na archiwalnych zdjęciach z feralnej lutowej nocy, już ponad 20 lat temu...