Lata 70., 80., a nawet początek XXI wieku - takie zimy to już historia. Choć wtedy miłośnicy białego puchu mieli raj także w Ostrołęce.
Pamiętny 1987 rok
Po słynnej "zimie stulecia" (1978/79) aura nie odpuszczała i zimową porą nie było lekko, także w latach 80. Styczeń 1987 roku zapisał się w pamięci mieszkańców Ostrołęki jako okres wyjątkowo surowej zimy. Termometry wskazywały nawet -30 stopni Celsjusza, a intensywne opady śniegu sparaliżowały życie miasta.
Sytuacja była na tyle poważna, że lokalne władze musiały podjąć radykalne kroki. Część szkół została zamknięta, a PKS zmuszony był odwołać kursy autobusów. Służby drogowe zmagały się z ogromnymi trudnościami - pługi śnieżne utykały w wysokich zaspach, które skutecznie blokowały przejazd.
Te ekstremalne warunki atmosferyczne zostały uchwycone przez fotografa Sławomira Olzackiego, którego zdjęcia można znaleźć w albumie "Kurpie i Ostrołęka w starej fotografii". Jego fotografie stanowią obecnie cenną dokumentację historyczną, pokazującą jak surowe potrafiły być zimy w tej części Mazowsza. Zdjęcie pokazał Związek Kurpiów.
Gdzie te zimy?
Archiwalne fotografie portalu eOstrołęka z początku XXI wieku również dokumentują intensywne zimy w mieście. Zdjęcia pokazują zaśnieżone ulice, wysokie zaspy i dzieci bawiące się na górce w parku. Zimowe krajobrazy z tamtego okresu przypominają te z lat 80., choć temperatury nie były już tak ekstremalne.
Współcześnie obraz zimy w Ostrołęce znacząco się zmienił. Śnieg pojawia się sporadycznie i rzadko utrzymuje się dłużej niż kilka dni. Spadł na przykład wczoraj, lecz od początku wiadomo, że długo się nie utrzyma. Na taką zimę, jak kiedyś, nie ma co liczyć.

Ostrołęka pod śnieżną peleryną – chwilowy widok zimy [ZDJĘCIA]
Dziś mieszkańców Ostrołęki przywitał widok, który w tym sezonie nie był zbyt częsty – cienka warstwa białego puchu pokryła ulice, chodniki i miejskie place. Opady śniegu, zgodne z zapowiedziami…
Dla młodszego pokolenia ostrołęczan obrazy srogich zim znane są głównie z opowieści rodziców i archiwalnych fotografii. Zerknijmy więc, jak to wyglądało w pierwszej dekadzie XXI wieku.