Tysiące Polaków wciąż może nie wiedzieć, że są posiadaczami cennego dokumentu z czasów PRL. Można zainkasować nawet ponad 27 tysięcy złotych.
Książeczka z literą "F"
Mowa o książeczkach samochodowych z 1981 roku. W czasah PRL PKO wprowadził system przedpłat na samochody. Mechanizm był prosty - należało wpłacić pieniądze i zadeklarować planowany rok odbioru pojazdu. System miał jednak poważną wadę - liczba dostępnych samochodów była znacznie mniejsza niż chętnych, co skutkowało koniecznością organizowania losowań.
Szczególnie problematyczna okazała się seria książeczek "F" z 1981 roku, dotycząca zakupu Fiatów 125p i 126p. Władze planowały dostarczyć 400 tysięcy pojazdów w ciągu czterech lat. Chętni musieli wpłacić całą kwotę z góry - 93 tysiące złotych za "Malucha" lub niemal dwukrotnie więcej za "dużego Fiata". Plany te nigdy nie zostały zrealizowane. Książeczki zostały, kasa przepadła, a auta nie było.
Pieniądze czekają - 19 319 zł lub 27 479 zł
Dziś posiadacze tych książeczek mogą liczyć na znaczące rekompensaty. Za niewykorzystaną przedpłatę na Fiata 126p można otrzymać 19 391 złotych, a w przypadku FSO 1500 (czyli "dużego Fiata") aż 27 479 złotych. Co ważne, rekompensata przysługuje tym, którzy w 1981 roku wpłacili pieniądze, ale nigdy nie odebrali samochodu.
- Warto przejrzeć domowe archiwa - radzą prawnicy. - Niejednokrotnie zdarza się, że książeczki samochodowe są przechowywane razem z innymi starymi dokumentami, a ich właściciele nie zdają sobie sprawy z ich obecnej wartości.
System przedpłat na samochody był jednym z charakterystycznych elementów gospodarki PRL, pokazującym w konsekwencji jej niewydolność. Dziś, paradoksalnie, może stać się źródłem nieoczekiwanego zysku dla tych, którzy zachowali dokumenty sprzed ponad 40 lat.